Przedstawiciele przemyskiego Oddziału Związku Sybiraków Joanna Preiss – Prezes Zarządu, Mieczysław Tłuczek – Wiceprezes Zarządu, Marian Boczar – sekretarz Zarządu odwiedzili Panią Wincentynę Król – najstarszą Sybiraczkę mieszkającą we wsi Bachów, gm. Krzywcza w powiecie przemyskim.

Prezes Zarządu Głównego Związku Sybiraków Kordian Borejko odznaczył Wincentynę Król Srebrną Odznaką Honorową za Zasługi dla Związku Sybiraków. W imieniu Prezesa Zarządu Głównego dekoracji dokonał członek Zarządu Głównego Marian Boczar.

Z rysu historycznego należy zauważyć, że wioska Bachów znalazła się w trudnym położeniu, gdyż w lutym 1940 roku  była to już granica niemiecko – sowiecka.  Nocą 10 lutego 1940 roku mieszkańców wywieziono i zesłano na Sybir a wieś spalono.

Głównym celem spotkania z Panią Wincentyną była potrzeba utrwalenia dla potomnych wspomnień z deportacji na Sybir.

Pani Wincentyna tak wspomina te chwile: „Był mroźny poranek 10 lutego 1940 roku. Miałam 14 lat. Jak co dzień wstałam razem z mama i poszłyśmy doić krowy do obory. Mróz był bardzo silny jak wracałyśmy z mama do domu z mlekiem ręce nam zamarzały. Mój ojciec oraz dwaj bracia Władzio 4 lata i Szczepan 7 lat leżeli jeszcze w łóżku. Nagle usłyszeliśmy potężny łomot do drzwi. Do domu wszedł potężny mężczyzna w czapce z czerwoną gwiazdą i kożuchu przepasanym pasem. Wraz z nim do domu wtargnęli towarzyszący mu „sołdaty” i mieszkańcy wioski pochodzenia ukraińskiego; bo w naszej wiosce przed wojną mieszkali Polacy, Ukraińcy i Żydzi. Nie wiedzieliśmy co mamy robić. Mama jak w amoku zaczęła szukać jakiś ubrań dla nas, moi bracia płakali i krzyczeli z przerażenia. Ja sama nie wiedziałam co mam robić, czego szukać. Nagle zauważyłam moją mała figurkę Matki Boskiej Różańcowej, którą kupiła mi babcia jak byłyśmy na Kalwarii Pacławskiej. Do tej figurki zawsze się modliłam gdy było mi smutno, kiedy tęskniłam za moją prawdziwą mamą, która zmarła gdy miałam 5 lat ( wychowywała nas druga żona ojca). Tylko tą figurkę zdążyłam wziąć i schować pod płaszcz, który ubrałam w pośpiechu. Wszyscy w ogromnym przerażeniu wybiegliśmy z domu, a tam stały już podstawione sanie. Niestety nie wzięliśmy nic do jedzenia, bo chleba nie mieliśmy, bo zanim przyszli po nas mama miała wsadzać ciasto do pieca by był świeży chleb na śniadanie. Wszystko zostało w domu.  Byliśmy zmarznięci i przerażeni ze strachu. Zauważyłam, że jedzie więcej takich sani jak nasze. Wywożeni byli nasi sąsiedzi, znajomi i rodzina. Rozlegał się płacz dzieci, krzyk i szloch kobiet przerywany co chwilę srogimi upomnieniami ,,sołdatów”. Widziałam po drodze jak z przerażenia umierali ludzie. Ich ciała były wyrzucane z sań na śnieg i korowód pełen płaczu strachu i lęku ruszał dalej. Nie mieliśmy pojęcia gdzie nas wiozą, nikt nie odpowiadał na pytania. Tak po całym dniu jazdy dojechaliśmy do Przemyśla na Bakończyce. Stał tam bardzo długi pociąg, a na płodzie miał czerwoną gwiazdę- śmierci i cierpienia tysięcy ludzi. Ze wszystkich stron zjeżdżały sanie pełne kobiet, dzieci i starców i mężczyzn. Kazali nam wysiąść z sań i prowadzili do wagonu pociągu. Pamiętam jak litości wołały kobiety, którym zabierano maleńkie dzieci owinięte w beciki i wrzucano je do kontenera, tak jak śmieci. Podeszliśmy do wagonu. Był to wagon bydlęcy z małymi okienkami u góry i 3 półkami po bokach. Między deskami były przerwy, które były zamarznięte. Na środku wagonu stał żelazny piecyk, a W rogu była wycięta dziura, tzw. toaleta. Zapędzono tam około 40 osób. Słyszałam silne uderzenie zamykanych drzwi i zasuwaną ogromną zasuwę. Pociąg powoli zaczął ruszać stuk żelaznych kół o tory był straszny wręcz przeraźliwy. Tak jechaliśmy długie tygodnie. Raz na dobę pociąg się zatrzymywał, pobierał opał i wodę. Dojechaliśmy do miasta i stacji Ufa i pociąg się zatrzymał. Potem żyliśmy 6 długich lat w Mołotowskiej obłosti, posiołek Kriwoja. 

Do Polski powróciłam w 1946 roku i zamieszkałam we wsi Bachów”.

Pani Wincentynie Król kwiaty wrecza Mieczysław Tłuczek

Srebrną Odznakę za Zasługi w imieniu Prezesa Zarządu Głównego wręcza Marian Boczar – członek Zarządu Głównego i sekretarz przemyskiego Oddziału Związku Sybiraków

Na zdjęciu: Mieczysław Tłuczek, Pani Wincentyna Król, Joanna Preiss

Na zdjęciu: Marian Boczar, Pani Wincentyna Król, Joanna Preiss

 

 

 

 

Kategorie: WYDARZENIA