Członkowie Związku Sybiraków w Przemyślu i Zarząd Oddziału Związku
z głębokim żalem żegnają nieodżałowanej pamięci Kolegę
Słowo pożegnania wygłoszone podczas uroczystości pogrzebowej przez wiceprezesa Zarządu Oddziału Związku Sybiraków w Przemyślu:
„Szanowna Rodzinna pogrążona w żałobie, Przyjaciele, znajomi, sąsiedzi.
Odchodzi od nas kolejny świadek historii, bolesnej historii, zesłany w Sybir. Jak trudno jest żegnać odchodzących kombatantów, świadków historii, a ubywa ich każdego dnia. Jest to jeden z 517 Sybiraków, którzy mieszkali i mieszkają w Przemyślu i w powiecie przemysłowym. Ofiara sowieckiego totalitaryzmu. Każdy Sybirak jest znakiem tego, czego doświadczali Polacy podczas II wojny światowej z rąk okupanta sowieckiego.
17 września 1939 r. Związek Sowiecki, napad na Polskę. A już 10 lutego 1940 r. rozpoczęły się pierwsze masowe deportacje, które de facto trwały do końca 1957 r. W tę noc z 9 na 10 lutego 1940 r. rodzice pana Stefana zostali deportowani. Pan Stefan i brat Lubomir urodzili się na zesłaniu, mieli utracone dzieciństwo.
Z Przemyśla i powiatu przemyskiego deportowano w tę noc około 10 tysięcy Polaków. Należy, drodzy Państwo, poczuwać obowiązek pamiętania o naszych Polakach. My jesteśmy odpowiedzialni za to, jaka będzie przyszłość naszego kraju i dalsze nasze pokolenia. Żeby nie powtórzyło się to, czego doświadczyli Zesłańcy Sybiru, w tym pan Stefan i jego brat.
Panie Stefanie, w imieniu naszego oddziału Związku Sybiraków przemyśl. Dziękuję, że byłeś z nami, że mówiłeś o tym, co przeżyłeś w dzieciństwie, co zgotował sowiecki okupant Tobie i Twojej rodzinie. Choć odchodzisz, to jednak pozostajesz w naszej pamięci. W pamięci potomków, którzy działają w Związku Sybiraków, którzy pamiętają i którzy chcą historię Polaków deportowanych na nieludzką ziemię przekazywać dalej i zaświecić znicz pamięci, gdy są główne uroczystości.
Nie mówimy dzisiaj żegnaj, lecz do zobaczenia w lepszym, Bożym świecie. Rodzinie, w imieniu Prezes Zarządu oddziału i Zarządu oddziału składam serdeczne wyrazy uczucia. Dziękuję”.
Kazanie wygłoszone podczas uroczystości pogrzebowej:
„Ksiądz profesor Józef Tischner pisał kiedyś, że każda dusza, każdy człowiek jest w stanie w przestrzeni swojej duszy usłyszeć głos Pana Boga i odpowiedzieć na Jego ofertę. To jest słowa księdza profesora podhalańczyka są bardzo mądrej i oddają puentę naszego życia, naszego obcowania z Panem Bogiem. Jesteśmy w stanie Boga usłyszeć, Boga zobaczyć ze świata i na głos Jego odpowiedzieć.
Wielu ludzi na ten głos Pana Boga odpowiedziało i przeżyło dobrze życie, niektórzy słuchając tego głosu Boga osiągnęło świętość. Ci, którzy byli w Oświęcimiu w czasie II wojny światowej esesmani spotykając świętego Maksymiliana, krzyczeli do niego, nie patrz na nas, patrz na ziemię. Nie mogli znieść tego świętego wzroku, świętego zakonnika w tych warunkach bestialskich, który zachował świętość, bo przecież on dał życie za współwięźnia, a oni pełni brudu, zdzierstwa i nienawiści nie mogli znieść wzroku tego świętego zakonnika, a przecież był z Bogiem na co dzień. Ci więc, którzy Pana Boga usłyszeli, potrafili oddziaływać na świat, na otoczenie, nawet w sytuacjach bardzo niekorzystnych, nieludzkich, jakimi była II wojna światowa. Każdy z nas ma możliwość usłyszenia Pana Boga, odpowiedzieć na Jego głosu, słyszeć i potwierdzać to przynajmniej czy z liturgii słowa, czy z pięknego śpiewu. (…)
Zmarły Stefan na pewno w swoim życiu słyszał ten głos Boga i odpowiadał na ten głos, a usłyszał go pewnie w momencie Chrztu Świętego w 1954 roku, kiedy rodzice przynieśli go do świątyni, aby to życie Boże i ten głos Pana Boga zaczął w nim funkcjonować. A potem przez życie swoje dalej tego Boga słuchał, za tym Panem Bogiem szedł, swoimi czynami odpowiadał na Jego głos. Tym Panem Bogiem żył do końca, bo przecież te ostatnie lata trudne, pamiętam go, ten ostatni rok trudny.
Jak żona wspominała, mówił często o Kościele o tym, że chciałby do świątyni iść, ale zdrowie już nie pozwalało. Więc na pewno to, co było zasiane kiedyś owocowało do końca życia i ten Bogiem jakby oddychał do końca i tak z tym Bogiem się rozszedł. Mamy nadzieję, że otrzymał tę nagrodę, którą Pan Bóg obiecuje tym, którzy Go słuchają, którzy spełniają Jego czyny.
Wierzymy, że dobro, które czynił, pomagał we wspólnocie kościelnej, pomagał przy Kościele i mamy nadzieję, że to wszystko Pan Bóg zapisuje w swojej Księdze Życia i Jemu też to wszystko zostało zapisane, a dzisiaj będzie mógł jakoś przed tym Bogiem stanąć z naręczem dobrych uczynków, aby Pan podsumował Jezus życie. Pamiętajmy też o tym, że ci, którzy słuchają Słowa Bożego, napotykają na cierpienie i na krzyż. (…)
Święty Paweł powie, że spodobało się Bogu udoskonalić przez cierpienie. Jeśli chcemy dotrzeć do Ojczyzny Niebieskiej, musimy pamiętać o cierpieniu i o krzyżu, który czasem nas spotyka na naszej drodze. Chcemy dzisiaj dziękować Bogu za życie, za drogę zmarłego Stefana, dziękować mu za przykład wiary, przykład miłości bliźniego i przykład miłości małżeńskiej i rodzinnej. Chcemy dziękować za przykład dobrego chrześcijanina, dobrego parafianina, tego, który wiedział, jak odpowiadać na głos Pana Boga, na miłość bliźniego.
Dziękujmy więc dzisiaj, a przecież Eucharystia to dziękczynienie. Świętej pamięci Stefan. dzisiaj już nie przyjmie Jezusa pod postacią chleba, przyjmował go do końca swojego życia, Idźmy z tą nadzieją dzisiaj, w ostatniej drodze Stefana, dziękując Bogu za jego życie, a zarazem pamiętając o tym, że sami mamy czuwać, jak mówi dzisiaj przypowieść o pannach roztropnych i nieroztropnych, bo do Pana Boga nie można przychodzić z brudnymi butami, w nieodpowiedniej odzieży, ale musimy być tymi, którzy są przygotowani, z duszami czystymi i z lampionami pełnymi oliwy, czyli naręczem dobrych uczynków, Dobry Jezu a nasz Panie daj Mu wieczne spożywanie”.





